Recenzje

2015-02-16
A Place To Bury Strangers - "Transfixiation"
Nowojorscy królowie gitarowego hałasu w wybornej formie na nowej płycie.
Wykonawca: A Place To Bury Strangers
Wytwórnia: Dead Oceans / Sonic
Rok wydania: 2015

A Place To Bury Strangers to jeden z tych zespołów, który nie schodzi poniżej pewnego, wysokiego poziomu. Jeśli ktoś lubi gitarowy brud, sprzężenia i jazgot, surowe postpunkowe brzmienie, w którym nie brakuje jednak fajnych melodii, to A Place To Bury Strangers jest idealną propozycją dla takiego słuchacza.

"Transfixiation" to kolejny krok naprzód w muzycznym rozwoju grupy kierowanej przez Oliviera Ackermanna. Jest to nie tylko bardzo dobra płyta, mająca odpowiednie tempo oraz dramaturgię i zawierająca w sobie wspomniane już cechy charakterystyczne, ale przede wszystkim jest to najbardziej zróżnicowany album A Place To Bury Strangers pod względem brzmieniowym. Obok gitarowej ściany dźwięku a la Jesus And Mary Chains (znak rozpoznawczy nowojorskiej grupy), mamy tu shoegaze'owy hałas rodem z jednej z płyt My Bloody Valentine (znakomite "Love High" i "What We Don't See"). Z kolei demoniczne "Deeper" kojarzy się z wczesnymi, industrialnymi dokonaniami grupy Swans, zaś "Lower Zone" to instrumentalna wycieczka w stronę...Dalekiego Wschodu. Bardzo ciekawie brzmi w tej kompozycji połączenie rzężącej gitary i melodyjnego motywu rodem z Japonii czy Chin.

Jeszcze dalej Ackermann i spółka poszli w "Now It's Over", które z powodzeniem mogłoby podbić parkiety klubów z muzyką alternatywną. Electro + jazgoczące gitary? Czemu nie? Brzmi to rewelacyjnie! Końcówka albumu to już totalny atak na zmysły słuchacza. "I'm So Clean" i "I Will Die" to jedne z najbardziej ekstremalnych utworów w karierze A Place To Bury Strangers i strach pomyśleć, co będzie się działo na koncertach, gdy zagrają te dwie kompozycje.

To nie jest płyta dla każdego. Momentami trudno wytrzymać tych 40 minut muzyki zawartej na "Transfixiation". Ale pod warstwą szaleństwa i hałasu kryje się dużo rewelacyjnych dźwięków i muzycznych pomysłów. Kto wysłucha ten album do końca, będzie chciał do niego nie raz wrócić.  

 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load