Recenzje

2015-03-11
Rita Pax - "Old Transport Wonders"
Po kapitalnym debiucie sprzed dwóch lat projekt Rita Pax powraca z nowym krążkiem.
Wykonawca: Rita Pax
Wytwórnia: Penguin Records
Rok wydania: 2015

Już okładka płyty „Old Transport Wonders” sugeruje, że będziemy mieli do czynienia z odlotem. Całość otwiera oparty o brzmienie pianina Rhodes „Things”. Głos Pauliny Przybysz z lekkim pogłosem brzmi, jakby śpiewała w pustej sali. W drugiej części utworu wokal przechodzi „kosmiczną mutację”, a całość zmienia się w „Too Much”. Miłe to zaskoczenie, bo numer z wciąż trochę „gwiezdnie” ulokowanym głosem wokalistki dzięki charakterystycznemu brzmieniu gitary Pawła Zalewskiego przypomina dokonania nieodżałowanych The Car Is On Fire. Następnie singlowy „Widow” utrzymany w klimacie retro-rocka (polecam obejrzenie poniższego teledysku). Co ciekawe – głos Pauliny przypomina tu nieco barwę jej starszej siostry Natalii. Świetnie wypadają też brzmienia trąbki i puzonu, za które odpowiadają gościnnie na płycie Filip Mazur i Robert Żelazko. Dalej jest wciąż dość rockowo, ale i orientalnie – „Dead Bleeding Pride” wzbogacony brzmieniami oudu i buzuki, na których zagrali bracia Zalewscy robią świetny klimat. Zabaw z instrumentami najwięcej jest jednak w „Bow”. Znana już brzmieniowo z debiutu Viola da gamba, flet, a nawet piła muzyczna, na której zagrał Piotr Zalewski, sprawiają, że utwór brzmi jak parateatralna mantra. Wkręca dopiero w kolejnych przesłuchaniach. Zaskakuje natomiast „Death Song”, który po soulowej pierwszej części przechodzi w klimat czysto beatlesowski. Jedną z najpiękniejszych kompozycji na płycie jest „Handsome”. Brzmienia wiolonczeli, na której zagrała Paulina dodają mu idyllicznego klimatu. Na bębnach zaś swoją partię w tym utworze dołożył Robert Luty. „Indeed” to kolejna muzyczna przejażdżka. Pobrzmiewający w tle dulcimer dodaje uroku. Całość natomiast podsumowuje utwór tytułowy. To kolejny ukłon w stronę retro rocka, zaś dźwięk perskiego Sazu, na którym zagrał Paweł, ma w sobie coś z dokonań Roberta Planta.

Podobnie jak na debiucie sporo tu eklektyzmu. Właściwie każdy utwór to inna muzyczna podróż. Trudno jednoznacznie określić styl Rity Pax, bo przekrój brzmień jest naprawdę szeroki i z płyty na płytę się poszerza. Co więcej – młodsza z sióstr Przybysz zaprezentowała wraz z przyjaciółmi materiał, który spokojnie można postawić na półce koło płyty „Prąd”, którą wydała w ubiegłym roku Natalia. Pozostaje tylko dołączyć się do życzeń muzyków, zamieszczonych wewnątrz okładki – miłego lotu!

A jak brzmi materiał będzie można się przekonać 25 kwietnia w Warszawskiej "Stodole", kiedy to zespół wystąpi podczas Open Stage!

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load