Recenzje

2015-03-16
Trupa Trupa - "Headache"
Gdański kwartet ponownie funduje słuchaczom dość nieoczywistą przejażdżkę alt.gitarowym pociągiem.
Wykonawca: Trupa Trupa
Wytwórnia: Blue Tapes
Rok wydania: 2015

Początek ich trzeciej płyty zaczyna się co prawda po „brytyjsku” za sprawą „Snow”, ale dalej już jest skok mniej więcej w stronę Lou Reeda na detoksie pod postacią utworu „Halleyesonme”. Z kolei „Sky Is Falling” pomimo treści tekstu muzycznie wypada całkiem... radośnie. „Sacrifice” kontynuuje poniekąd ten kierunek, kojarząc się z eksperymentami z lat 60. „Getting Older” brzmiący jak Oasis próbujący grać wczesny Pink Floyd, wypada niestety trochę męcząco, głównie ze względu za mantrowe smęcenie panów śpiewających. Ale już „Give'em All” płynie delikatnie i nienachalnie. Gdyby The Beatles nagrywali pieśni żałobne, to podejrzewam, że brzmieliby podobnie. „Wasteland” z kolei to jeden z najlepszych fragmentów całego krążka. Wkręca, tuli dźwiękiem i nie chce puścić. A powtarzane co jakiś czas słowa: Wasteland, wasteland in my mind, nawet jeśli kojarzą się nieco z pixiesowym „Where Is My Mind”, stanowią udane przerywniki w tym utworze. „Rise And Fall” znów nieco męczy. Pomimo narastającej w pewnym momencie warstwy dźwiękowej dołuje. Utwór tytułowy natomiast to prawdziwa bomba. Narasta, podbija nastrój, budując atmosferę oczekiwania, by po 3 minutach rozpocząć erupcję krzyków i jeszcze bardziej rytmicznego okładania bębnów oraz gitarowych strun. W sumie nic dziwnego, że tak został zatytułowany. Uspokojenie przychodzi za sprawą ujmującego „Unbelievable”. Zaś „Picture Yourself” to idealny finał. Rytmiczny, hipnotyzujący, urozmaicony różnymi zabawami dźwiękiem, znakomicie dopina całość.

„Headache” to płyta z nerwem. Po odjechanym poprzedniku (płycie„++”, wydanej w 2013 roku – przyp. MM) więcej tu gęstego klimatu, dźwiękowej matni i ale też charakterystycznej „trupiej” maniery. To krążek dla wybrańców. Oni docenią. Reszta też mogłaby.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load