Recenzje

2015-04-21
Apocalyptica - "Shadowmaker"
Po coraz śmielszych eksperymentach w stronę rocka na poprzednich wydawnictwach i uczczeniu setnej rocznicy urodzin Ryszarda Wagnera, fińscy wiolonczeliści kontynuują swój marsz ku rockowemu mainstreamowi.
Wykonawca: Apocalyptica
Wytwórnia: Better Noise / Eleven Seven Records
Rok wydania: 2015

„Shadowmaker” różni od poprzednich dzieł kwartetu przede wszystkim fakt, że na płycie nie śpiewa już kilku, a tylko jeden wokalista – Franky Perez, znany przede wszystkim jako... gitarzysta Scars On Broadway. Ze swojego zadania wywiązuje całkiem nieźle, o czym świadczą chociażby utwory takie jak „Cold Blood”, czy utwór wielowątkowy utwór tytułowy. W iście radiowo skrojonym „Slow Burn” jego maniera przypomina nieco... Adama Levina z Maroon 5. Na płycie najlepiej wypadają jednak utwory mroczne i epickie. Przykładem jest tutaj „Reign Of Fear”, którego wstęp przypomina soundtrack do horroru. Jest to też jeden z nielicznych utworów, w którym odpowiednio wyeksponowane jest brzmienie... wiolonczeli. Powyższe trendy udało się zespołowi najlepiej połączyć w „Hole In My Soul”, która będąc nieco smętną balladą, najlepiej oddaje zamysł twórców – brzmienia smyczkowe z poprockową wręcz estetyką. Zaskakująco na tym tle wypada „Riot Acts” z silnym akcentem elektronicznym Mikko Siréna, perkusisty grupy, który lubuje się podobno w klimatach muzyki house, czy techno. Mimo tego utwór wypada dość przekonująco. Z kolei "Sea Song (You Waded Out)" ma w sobie coś z muzyki filmowej. To zdecydowanie jeden z najlepszych fragmentów płyty. Z kolei „Till Death Do Us Part” jest dość ponurą interpretacją walca weselnego, autorstwa Perttu Kivilaakso, który napisał ów fragment przy okazji zaślubin swojej siostry. Apogeum całości stanowi blisko dziesięciominutowy „Dead Man’s Eyes”, którego za długie i ponure outro wieńczy całość.

Trudno jednoznacznie określić, w którym kierunku panowie z Apocalyptiki chcieliby pójść. Z jednej strony wciąż piłują na swoich wiolonczelach, z drugiej chcieliby być typowym bandem rockowym. Prawda jak zwykle pewnie leży po środku. Niestety ze szkodą dla ich muzyki.

Autor: Maciej Majewski


End of content

No more pages to load