Recenzje

2013-09-19
Placebo - "Loud Like Love"
Najlepszy album Placebo od dekady.
Wykonawca: Placebo
Wytwórnia: Universal Music Poland
Rok wydania: 2013

Ostatnie 3-4 lata nie były zbyt udane dla Placebo. Najpierw słaby album "Battle For The Sun", potem u Briana Molko stwierdzono przemęczenie i w związku z tym Placebo udało się na zasłużony odpoczynek. "Loud Like Love" to świadectwo powrotu zespołu do najwyższej formy. Płyta śmiało dorównuje najlepszym dokonaniom Placebo sprzed 10-15 lat. 

Już przy pierwszym przesłuchaniu albumu słychać, że nowe kompozycje brzmią świeżo. Niespodzianek stylistycznych na "Loud Like Love" nie ma. Zespół udanie łączy balladową melancholię i smutek z mocnym, rockowym graniem. Z przewagą tych pierwszych.

Są tu kompozycje, które wejdą z pewnością do katalogu pod tytułem "Klasyki Placebo". Do takich utworów zaliczyć można chociażby jedną z najpiękniejszych ballad w dorobku Placebo czyli "Hold On To Me". Ta piosenka to blisko 5-minutowe skrzyżowanie Depeche Mode z gitarami a la The Cure, a wszystko to spojone smutnym, przejmującym śpiewem Molko. Zresztą nie tylko ta piosenka nasuwa skojarzenia z The Cure. Podobnie brzmi delikatne, fajnie "płynące" w przestrzeni, zbudowane na wpadającym w ucho motywie pianina "A Million Little Pieces". Z kolei "Begin The End" z powodzeniem mogłoby znaleźć się na..."Achtung Baby" U2. Posłuchajcie chociażby brzmienia gitary w tej kompozycji. Czyż nie nasuwa skojarzenia z "Acrobat" z tego niezapomnianego albumu Irlandczyków? A poza tym to, jak ta kompozycja narasta powoduje u słuchacza ciarki na skórze.

Molko i jego koledzy nie zapomnieli rzecz jasna o tych, którzy lubią mocniejsze oblicze zespołu. Otwierający płytę utwór tytułowy to klasyczny, "placebowy", gitarowy cios między oczy. Mogę się założyć o dużą sumę, że ten utwór rozkręci każdy koncert tego zespołu, a refren będzie wykrzykiwany przez fanów głośniej niż przez zespół. Niespodzianką dla wielu będzie kompozycja "Exit Wounds", którą można potraktować jako ukłon w stronę bardziej melodyjnego oblicza Nine Inch Nails. W piosence tej jest mnóstwo dźwiękowych eksperymentów, jest industrialno-rockowa motoryka, jest wreszcie wpadająca w ucho melodia.

No właśnie: melodie. Ten album jest kopalnią świetnych piosenek. Właściwie każda z dziesięciu kompozycji zapada w pamięci słuchacza. A przynajmniej 7-8 utworów to kandydaci na przeboje. Znakomita większość z tych piosenek sprawdzi się znakomicie na koncertach. A to będziemy mogli sprawdzić już 12 listopada w Warszawie. Żaden koncert Placebo od lat nie zapowiadał się tak pasjonująco jak ten. I jest to zasługa "Loud Like Love". 

 

 

Autor: Grzegorz Szklarek


End of content

No more pages to load