Wywiady

undertheskin

2019-09-23

Nasz wysłannik Jakub Oślak spotkał się z Mariuszem "Voidem" Łuniewskim - liderem undertheskin czyli największej polskiej gwiazdy nurtu post-punk. Okazją do przeprowadzenia wywiadu było wydanie drugiego albumu undertheskin "N E G A T I V E", który ukazał się tuż przed tegorocznymi wakacjami i zebrał entuzjastyczne recenzje.

Rozmowa z: Mariusz "Void" Łuniewski

Jakub Oślak: Twoja nowa płyta, czyli N E G A T I V E, jest konsekwencją pewnego ciągu wydawniczego. To nie tylko udany sequel debiutanckiego krążka, ale też krok naprzód w ewolucji pewnego brzmienia, które wypracowałeś zarówno jako undertheskin, jak i Deathcamp Project.

Mariusz Łuniewski: Okoliczności jej powstania oraz koncepcja są prawie identyczne, co pierwszej płyty: tworze muzykę szybko, spontanicznie, jedna doba – jeden numer (a przynajmniej szkic, nad którym pracuję później). Ten krok naprzód polega na tym, że przy okazji drugiej płyty pozbyłem się ograniczeń jakie sobie poniekąd narzuciłem przy nagrywaniu pierwszej. Gdy powstawał undertheskin zależało mi na anonimowości i uniknięciu wszelkich nawiązań do Deathcamp Project, w którym było dużo melodii, refrenów, harmonii; w undertheskin starałem się zrobić wszystko mroczniej - wręcz odpychająco i chropowato – bez warstw, bez dogrywek ekstra wokali czy melodii; to była trochę anty-muzyka. Gdy zaczęliśmy grać koncerty, te utwory rozwinęły się, zaczęły żyć własnym życiem, pojawiły się w nich nowe elementy: dodatkowe gitary, drugi wokal. I w taki właśnie naturalny sposób przy drugiej płycie popuściłem cugle i pozwoliłem sobie na więcej muzyki. Nie było umyślnego psucia dźwięku przesterami czy obcinaniem wokali. Myślę, że klimat znany z pierwszego krążka został zachowany, ale jest więcej dźwięków i swobody.

JO: Nowa płyta to nie tylko progres twórczy, ale także technologiczny – nawet laik słuchający tego materiału zauważy, że wszystko słychać jest na niej wyraźniej, mocniej, głębiej i lepiej. 

MŁ: Nowa płyta powstała w nowym, zdecydowanie lepiej wyposażonym domowym studio, na sprzęcie dającym znacznie więcej możliwości brzmieniowe. Zmieniłem także studio masteringowe. Przy pierwszej płycie za miks i mastering odpowiadał Kamil Łazikowski (Cool Kids of Death), natomiast teraz mastering powstał osobno w Niemczech, gdzie kolejny artysta w swoim fachu dołożył kolejną warstwę kunsztu.

JO: Przy pierwszej płycie odniosłem wrażenie, że jest to dzieło osamotnionej jednostki, zamkniętej w pokoju przez cały czas, od nagrywania po miks. Ale drugi album  - chociażby na „Burn”, który jest hitem - ma w sobie tyle radości, że trudno sobie wyobrazić, że taki samotny proces nadal ma miejsce.

MŁ: To jest bardzo dobra impresja. Zdecydowanie wpuściłem więcej światła do tej muzyki, chociażby w końcowym utworze Done, z którym gryzłem się do samego końca – czy nie jest zbyt radosny, skoczny, czy pasuje do reszty itd. W tym momencie jest to mój ulubiony numer na płycie. To jest wyraz mojego otwarcia się na inne dźwięki. Taką mam naturę, że kocham muzykę i nie lubię rzeczy „generycznych”. Gdy robiliśmy rock gotycki w Deathcampie, to Betrayal (Maciej Żolinas) był tą siłą mechaniczno-motoryczną, a ja czerpałem inspiracje do gitar czy wokali z zupełnie nieoczywistych rzeczy, np. Radiohead czy Arcade Fire. Słucham mnóstwo muzyki, najczęściej spoza kręgów brzmień, którymi się zajmuję; staram się pojmować ją jako całość. Słuchanie tylko post-punka czy np. black metalu musi być strasznie nużące – nie ma tej przygody, która sprawia, że słuchacz coraz bardziej się otwiera.

JO: Z nieoczywistych inspiracji mamy jeszcze cytat z Larsa Von Triera w utworze „Nothere”.

MŁ: Ten cytat przyszedł jak grom z jasnego nieba, w kinie podczas seansu Dom, który Zbudował Jack; właśnie w tym czasie kończyłem utwór NOTHERE i wciąż mi czegoś brakowało, była w nim luka, którą nie do końca wiedziałem czym wypełnić. I nagle – to jest to! Jestem wielkim fanem Von Triera. Nie pierwszy raz go cytuję – na płycie Deathcampu Painthings jest numer Scars Remain, gdzie pada cała fraza z Antychrysta. Tam zresztą jest więcej odniesień do filmów, chociażby do Niezniszczalnych z Mickeym Rourke, czy Lśnienia

JO: Czy Deathcamp Project to zamknięty temat, czy na razie odłożony na półkę?

MŁ: Faktycznie dosyć długo był odłożony na półkę, a w tym momencie coś drgnęło. Zaczęliśmy wymieniać się z Maćkiem utworami i pomysłami na Deathcamp, których mamy sporo i coś powoli powstaje. Mimo iż formuła muzyczna rocka gotyckiego jest trochę skostniała to wciąż ją lubię i chcielibyśmy z Maćkiem zrobić taką rasową goth rockową płytę. Myślę też, że obaj mamy za punkt honoru nagranie trzeciej płyty Deathcamp Project. Gdy słucham dwóch poprzednich to słyszę dużo rzeczy które mi się nie podobają i które mogliśmy zrobić lepiej. Chęci są, problem jak zawsze z czasem i logistyką. Ciekawostka na marginesie - fani Deathcamp Project z reguły nie słuchają undertheskin. Prowadzę osobiście oba fanpage i wiem ze statystyk, że pokrywa się może 3% słuchaczy. Także wbrew pozorom nie są to naczynia połączone, a dwa odrębne żyjące swoim życiem projekty, co w sumie poczytuję za sukces.

JO: Team work czy praca samodzielna? Masz bieżące porównanie obu tych metod twórczych.

MŁ: Z undertheskin wszystko poszło mi trzy razy sprawniej i skuteczniej, m.in. dlatego że działałem sam. W tradycyjnym zespole jest to stosunek dosyć szarpany i o najdrobniejsze rzeczy potrafią być zgrzyty i tona maili, na samą myśl o których dostaję gęsiej skórki. Ja bardzo lubię team work – ale w undertheskin zastrzegam sobie prawo do bezdyskusyjnego veta. Duże spory potrafią rodzić się z najmniejszych rzeczy, chociażby Burn o którym wspominałeś – powstawał od samego początku jako rzecz zespołowa, do której każdy coś przyniósł – bas, syntezator, drugi syntezator, itd. Na etapie miksu coś tam przyciąłem, bo mi nie grało – i siłą rzeczy pojawił się problem i zgrzyt. Muzykę tworzą ludzie, osobowości, indywidualności i nie zawsze jest pomiędzy nimi wspólna wizja. Ja staram się stawiać dobro muzyki jako priorytet, przed którym musi ustępować ego, co nie zawsze się udaje. Kłótnie, niepotrzebne spory i niekończące się tony korespondencji potrafią zabić radość tworzenia, a przecież nie o to w tym chodzi. Myślę, że mam ucho do muzyki i intuicję, której ufam i jeśli wiem, że coś jest dobre – będę o to walczył. Poza tym undertheskin pozostaje moim projektem solowym i choć otwartym na współprace z innymi muzykami to jednak wciąż bardzo osobistym, w którym chciałbym mieć nad wszystkim kontrolę.


JO: Czy undertheskin powstało jako próba ucieczki z szufladki jaką jest tzw gotyk?

MŁ: Niekoniecznie, chociaż faktem jest, że zamknięta formuła goth rocka coraz bardziej  mnie uwierała. Gdy Deathcamp był na fali wznoszącej dało się zauważyć na koncertach pewną zmianę pokoleniową i oznaki końca tej muzyki. Dzieciaki stały się starą gwardią, wydały na świat własne dzieciaki, a one już się naszą muzyką nie interesowały. Wtedy pojawił się, a w zasadzie powrócił, post-punk – a goth rock wycofał się do głębokiego undergroundu. Po kilku falach nadszedł czas odpływu - czuję jednak, że ta estetyka jeszcze powróci – ludzie, którzy teraz słuchają post-punka odkryją na nowo Eldritcha i być może wrócą sceniczne make’upy itd. Wracając do undertheskin - bardzo lubię w post-punku to, że nie ma aż tak sztywnych ram i pozwala na dużo większą swobodę twórczą  - wpuszczanie odrobiny światła i świeżego powietrza. To alternatywna muzyka, ale flirtująca z wielkimi festiwalami i potrafiącą dotrzeć do ludzi, którzy lubią znaleźć w muzyce „coś swojego”.

JO: Czy dawniej ścisły podział na mainstream i alternatywę ma w dzisiejszych czasach jeszcze rację bytu? Kiedyś byliśmy karmieni muzyką za pomocą lejka o nazwie MTV. Dziś każdy może sobie wybrać czego chce słuchać i ma taki sam dostęp do undertheskin co Ariany Grande.

MŁ: Dotykasz tu szerszego problemu zmiany konsumpcji muzyki, w którym olbrzymią rolę nadal odgrywają podpowiedzi – tzn. kiedyś MTV podpowiadało czego słuchać, a dziś robi to YouTube czy Spotify. Wszystko dziś działa na zasadzie „hajpu”, szybkich zajawek, błysku fleszy, a underground potrafi być wyniesiony na wyższy poziom w mgnieniu oka. Sztuką jest jednak tam się utrzymać. Poza tym stara zasada chęci bycia „na czasie” przez słuchaczy wciąż obowiązuje, którzy jak coś jest lubiane to chcą do tego dołączyć. Każdy chce być na bieżąco z nowościami i dostawać co chwila świeży bodziec. Wbrew wszelkim pozorom, słuchacz ma teraz bardzo trudno – sam bywam pytany przez znajomych: słuchaj, podeślij mi coś, a ja kompletnie nie wiem czego posłuchać -  często mam ten problem problem – odpalam Spotify, a tu kompletna zaćma. Ludzie chyba trochę też wrócili dziś do słuchania pojedynczych utworów po 20 razy, jak kiedyś na singlach czy składankach, zamiast całych albumów na które być może nie wystarcza czasu czy też uwagi.

JO: Czy to dlatego oba albumy undertheskin trwają po pół godziny? Czy chciałeś, aby słuchacz dał radę wysłuchać ich za jednym posiedzeniem bez bycia rozkojarzonym, o co dziś niezmiernie łatwo?

MŁ: Poniekąd tak, ale jest to sumą pewnych czynników. Pierwsza płyta miała być i jest bardzo intensywna emocjonalnie i brzmieniowo - skondensowana - nazwałem to na własne potrzeby post-punk double espresso. Miała trzymać poziom i napięcie od początku do końca, cios po ciosie. Zastosowałem tę samą konwencje przy tworzeniu N E G A T I V E - jest to muzyka intensywna i uważam, że 30 minutowa dawka takich dźwięków jest na prawdę optymalna. Myślałem oczywiście o tym, aby zrobić „normalną” płytę np. z dziesięcioma utworami – ale gdy ją złożyłem, traciła swój impet - mimo iż poszczególne utwory trzymały poziom to w całości stawało się to nieco nużące. Nie lubię zapychaczy, a więc pół godziny uważam za optymalny czas trwania płyty undertheskin. Zresztą przy okazji pierwszej płyty na pytanie o czas trwania albumu zwykłem odpowiadać żartobliwie, że trwa dokładnie tyle ile zajmuje mi dojazd do pracy.

JO: Czy muzyka undertheskin padła na podatny grunt ze względu na ogólną retromanię? Czy pomaga temu fakt, że syntezatory znowu słychać wszędzie, a bieżąca dekada jest bardziej ejtisowa niż ejtisy?

MŁ: Ciężko mi to ocenić - z pewnością w przemyśle syntezatorowym nastąpił taki postęp, zarówno pod kątem technologicznym jak i cenowym, że muzycy po prostu zaczęli to eksplorować. Ich brzmienie było wspaniałe wtedy, ale dziś jest chyba jeszcze lepsze, a słuchacz niezwykle podatny, sentymentalny.  To wszystko bagaż lat 80, który gdzieś tam w naszym pokoleniu nadal drzemie, a który dziś wychodzi przy każdej okazji. Brzmienia tych syntezatorów nie da się podrobić żadnym softwarem i wtyczkami, ono do nas po prostu przemawia i dlatego ludzie go poszukują, tak jak kiedyś Kraftwerk, a później synth-pop. To był szok technologiczny, odejście od gitar na rzecz tego syntetycznego, kosmicznego brzmienia. Mam duży sentyment do tych czasów w muzyce i tych muzyków, bo to przecież cała ta baza instrumentalistów była niesamowita. Gdy dziś słucham wielu melodii „z dzieciństwa” to słychać jakie to jest poskładane, ile tam jest warstw – a przecież wtedy to była dla mnie pop papka. Wtedy wyrabiał się nasz gust – i często do tych rzeczy trzeba było dorosnąć. To co się z tym dzieje dziś to jest jakieś tam abstrakcyjne płótno popkultury – ale je ocenimy zapewne najwcześniej za dziesięć lat.

JO: Ostatnie pytanie. undertheskin, chociaż daje dużo energii, jest muzyką ponurą, duszną, pesymistyczną. Gdy rozmawiam z tobą, widzę jej zupełnie przeciwieństwo. Czy to tylko maska? Czym dla ciebie osobiście jest ten projekt?

MŁ: Odpowiedź jest bardzo prosta: to mój sposób na radzenie sobie z problemami, moja terapia. Ta muzyka zaczyna się z bardzo głębokiego dołu i idzie coraz wyżej, w kierunku wystrzału w kosmos. To wszystko słychać w Done – ten utwór jest jakimś ocaleniem od złego; pytanie tylko, w jaki sposób? Bo to może być definitywny koniec, nawet życia. Nie do końca optymistycznie, ale na pewno następuje jakiś oddech. Wszystko co się dzieje na tych płytach jest prawdziwe - to są być może najciemniejsze momenty w życiu, ale przecież każdy je ma. Mówią, że depresja ma szeroki uśmiech. Najpierw robimy sobie selfiaczka na wakacjach, a potem znajdują nas martwych w pokoju hotelowym. Dlaczego? Nikt nie wie. Praca, dom, rodzina, wszystko się niby zgadza. A jednak coś się nie zgadzało.

Zawsze staram się być w swojej twórczości w stu procentach szczery. Poza tym wierzę w ludzi i wiem że słuchacze potrafią wyczuć - podskórnie - kiedy ktoś im wciska kit. Ta muzyka to nie jest maska, tylko jedna z odsłon. Jakbym na co dzień wyglądał tak jak te albumy, to już bym chyba nie wyglądał. Dlatego wpuszczam tu światło jeśli tylko mogę. Muzyka to była zawsze ucieczka, wentyl bezpieczeństwa, ujście dla skumulowanych emocji. Dzięki muzyce nie czujemy się osamotnieni w swoich emocjach, wiemy że jest ktoś obok kto czuje się podobnie i w pewnym sensie wspólnie to z nami przeżywa.

JO: Dziękuję bardzo za rozmowę.

Foto: Liudmiła Radyk

 


Rozmawiał: Jakub Oślak


Mighty Oaks

2020-02-13

Stacjonujące w Berlinie międzynarodowe trio Mighty Oaks wydało właśnie trzeci album "All Things Go". Z tej okazji muzycy zespołu przyjechali do Warszawy, na trasę promocyjną i udzieli wywiadu między innymi naszemu wysłannikowi Jakubowi Oślakowi.

Czytaj więcej...

Georgia

2020-02-12

Po 5 latach przerwy Georgia Barnes powróciła z nowym albumem. „Seeking Thrills” prezentuje odmienione oblicze artystki – pogodniejsze, bardziej taneczne, a nawet popowe oblicze. W pochmurne wczesne popołudnie odbyłem krotką rozmowę telefoniczną z Georgią, która opowiedziała mi o bieżącym podejściu do swojej twórczości, o tym czym obecnie jest dla niej taniec oraz o wpływach ze strony znanego ojca. Już 23 lutego Georgia wystąpi w warszawskiej Hydrozagadce.

Czytaj więcej...

Front 242

2020-02-03

16 maja belgijscy pionierzy nurtu EBM przyjadą po raz drugi do Polski i wystąpią w warszawskim klubie Progresja. Z tej okazji wywiadu udzielił nam jeden z filarów zespołu - Jean-Luc De Meyer.

Czytaj więcej...

Jo Quail

2020-01-20

Angielska kompozytorka i wiolonczelistka Jo Quail pojawi się na dwóch solowych koncertach w Polsce: 22 kwietnia w warszawskich Chmurach i 23 kwietnia w krakowskim Zaścianku. W swojej muzyce, Jo łączy głębokie zrozumienie dla skomplikowanej techniki gry na wiolonczeli z ciekawymi technikami loopowania i elektroniką. Od 2010 r., gdy rozpoczęła solową karierę, Jo wydała cztery pełne płyty, trzy EPki oraz DVD. Ostatni album Jo Quail, "Exsolve", ujrzał światło dzienne w listopadzie zeszłego roku i przyniósł jej pochlebne recenzje i nagrody. W związku z kolejną wizytą w naszym kraju Jo Quail udzieliła wywiadu naszemu wysłannikowi Jakubowi Oślakowi.

Czytaj więcej...

Daughters

2020-01-19

„You Won't Get What You Want” – czwarta płyta grupy Daughters narobiła sporo zamieszania w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, (a może nawet lat) w kręgach muzyki rockowej, metalowej i alternatywnej. Nie do końca z tego wszystkiego zdaje sobie sprawę wokalista grupy, Alexis S.F. Marshall, który chyba nie spodziewał się takiego odbioru. Parę godzin przed koncertem grupy na OFF Festivalu, opowiedział nam, co o myśli o tej sytuacji, wyraził swoją opinię na temat death metalu, twórczości Mike’a Pattona oraz… dał upust swojej fascynacji garniturami.

Czytaj więcej...

Gallileous

2020-01-09

Dwa lata po zmianie składu i wydaniu „Stereotrip”, śląski Gallileous wydał nowy krążek, zatytułowany „Moonsoon”. Album nagrany ponownie w odmiennej konfiguracji personalnej, jeszcze śmielej penetruje obszary muzyczne, która grupa zaprezentowała na poprzedniku. O zmianach, jakie zaszły w grupie, a także o kulisach nagrywania płyty opowiedzieli mi gitarzysta Tomasz „Stona” Stoński, wokalistka Anna Pawlus i nowy narybek zespołu – perkusista Michał Szendzielorz.

Czytaj więcej...

Algiers

2019-12-21

Amerykańska grupa Algiers wystąpi 20 lutego w warszawskich Hybrydach. Będzie to koncert promujący nową płytę tego zespołu zatytułowaną "There Is No Year", która ukaże się 17 stycznia. W związku z tymi dwoma wydarzeniami wywiadu udzielił nam perkusista Algiers - Matt Tong.

Czytaj więcej...

EABS

2019-12-20

EABS nagrali jedną z najciekawszych i najlepszych płyt tego roku. „Slavic Spirits” to dźwiękowa opowieść o naszych duchach przeszłości, niepokojach i melancholii. Rozmowa autorami „Slavic Spirits” z Sebastianem Jóźwiakiem i Markiem Pędziwiatrem ma jednak znacznie szerszą tematykę. Poniżej jej zapis.

Czytaj więcej...

Pectus

2019-12-05

Grupa Pectus wydała album "Kobiety/Wojciech Młynarski", na który trafiły duety zaśpiewane przez Tomasza Szczepańskiego z najbardziej znanymi polskimi wokalistkami do nigdy wcześniej niepublikowanych tekstów Wojciecha Młynarskiego. O kulisach powstania tej płyty porozmawialiśmy z liderem grupy Pectus Tomaszem Szczepanikiem.

Czytaj więcej...

Editors

2019-12-01

Grupa Editors wydała kompilację "Black Gold - Best of Editors", na której znalazły się wybrane przeboje zespołu, trzy nowe utwory oraz akustyczne wersje ośmiu kompozycji. W ramach promocji tego wydawnictwa grupa Editors zagrała koncert w radiowej Trójce oraz udzieliła serii wywiadów. Porozmawialiśmy z wokalistą Tomem Smithem, gitarzystą Justinem Lockeyem oraz klawiszowcem Elliottem Williamsem między innymi o nowej kompilacji, tworzeniu klipów Editors i wspólnych koncertach tego zespołu z The Cure.

Czytaj więcej...

Dezerter

2019-11-25

W tym roku przypada 32 rocznica wydania „Underground Out Of Poland” – kultowego, debiutanckiego albumu grupy Dezerter. Zespół w całości wykonał na żywo materiał z tej płyty na tegorocznym OFF Festivalu, natomiast pod koniec października nakładem Mystic Production ukazało się wznowienie albumu. Wspomniane wydawnictwo okazało się kluczową (choć oczywiście nie jedyną) częścią rozmowy z wokalistą i gitarzystą Robertem Materą oraz perkusistą Krzysztofem Grabowskim.

Czytaj więcej...

Cochise

2019-11-19

Ukazał się nowy szósty już album grupy Cochise zatytułowany "Exit: A Good Day To Die". Z tej okazji porozmawialiśmy z wokalistą Pawłem Małaszyńskim i gitarzystą Wojtkiem Naporą.

Czytaj więcej...

White Lies

2019-11-17

W tym roku minęło 10 lat od wydania debiutanckiego albumu grupy White Lies zatytułowanego "To Lose My Life". Z tej okazji ukazała się reedycja tego albumu, a zespół wyruszył na jubileuszową trasę koncertową podczas której gra cały materiał z debiutu. Ale to nie koniec niespodzianek: zespół opublikował także dwie premierowe kompozycje, które są wyjątkowe w dorobku zespołu. O tym wszystkim porozmawialiśmy z perkusistą Jackiem Lawrence-Brownem.

Czytaj więcej...

Blitzkrieg

2019-11-15

Łódzka grupa Blitzkrieg reaktywowała się w ubiegłym roku po 26 latach przerwy. Zespół wydał odnowioną wersję debiutanckiego albumu "Holy War", w październiku tego roku opublikował nowe wydawnictwo "Good Times" i szykuje się do wydania nowej płyty studyjnej. Z tej okazji wywiadu udzieliło nam dwóch muzyków zespołu: wokalista, gitarzysta i klawiszowiec Peter Guellard oraz basista Paweł Bulski.

Czytaj więcej...

Fair Weather Friends

2019-11-03

Długogrający debiut Fair Weather Friends „Hurricane Days” ukazał się 5 lat temu. Od tego czasu grupa uraczyła słuchaczy zaledwie kilkoma nowymi kompozycjami. Okazuje się jednak, że ten okres był bardzo pracowity, a formacja szukała, myślała i wbrew pozorom – cały czas nagrywała nową muzykę. Dziś możemy już obcować z drugim albumem grupy „Carte Blanche”, który ukazał się kilka tygodni temu. O specyficznym procesie twórczym i tym, co działo się w zespole, opowiedzieli mi perkusista Maciej Bywalec i wokalista Michał Maślak.

Czytaj więcej...

Sabina

2019-10-28

"Lepidoptera" to debiutancka płyta Sabiny, która jest absolwentką wydziału aktorskiego łódzkiej PWSFTViT. Artystka ma na koncie między innymi rolę w musicalu "Chicago" i jest finalistką 36 Festiwalu Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Podczas rozmowy z nami opowiedziała między innymi o kulisach powstania debiutanckiej płyty.

Czytaj więcej...

Adam Palma

2019-10-17

Najsłynniejszy polski gitarzysta akustyczny Adam Palma zmierzył się z nie lada wyzwaniem i nagrał album "Adam Palma Meets Chopin". Na płycie znalazły się utwory słynnego kompozytora zagrane jedynie na gitarze akustycznej. O tym projekcie porozmawialiśmy z Adamem Palmą.

Czytaj więcej...

Terrific Sunday

2019-10-14

Po udanym debiucie w barwach dużej wytwórni, poznański Terrific Sunday przez kilka lat szukał nowych środków wyrazu dla swojej muzyki. Efektem tego jest wydane już własnym sumptem drugie długogrające dzieło kwartetu, zatytułowane „Młodość”, przynoszące nowe elementy. O tym, co działo się w grupie pomiędzy wydaniem obu płyt oraz o tym, co zainspirowało stworzenie nowego krążka, wyczerpująco opowiedział mi wokalista i gitarzysta zespołu, Piotr Kołodyński

Czytaj więcej...

So Slow

2019-10-09

„W otwarte dłonie powietrze sypie gruz przedświtu – pod takim tytułem ukazała się czwarta płyta warszawskiego So Slow. Album to różnorodny, tajemniczy i dziwny – spowity transem, tytułowym gruzem i mrokiem. To sprawdzian dla zespołu, a jednocześnie – jak mówi jego perkusista Arek Lerch – moment przejściowy. O szczegółach wydawnictwa przeczytacie w poniższej rozmowie.

Czytaj więcej...

Kroki

2019-09-26

Trio Kroki ma na koncie drugi bardzo pozytywnie przyjęty album zatytułowany "Kontrolowany Chaos". Spotkaliśmy się z wokalistą i cenionym producentem Jakubem Goleniowskim, który opowiedział nam między innymi o procesie powstawania płyty, pisaniu tekstów po polsku i angielsku oraz zmaganiu się z syndromem "drugiej płyty".

Czytaj więcej...

End of content

No more pages to load